Header

Witajcie, kochane! Mamy nadzieję, że święta spędziłyście na ,,nicnierobieniu'', w spokojnej atmosferze i rodzinnym gronie, oraz że wasze akumulatory zostały już nieco podładowane. W dzisiajszym poście przedstawimy Wam instrukcję na to, jak wykonać przepiękne pachnąco-musujące kule do kąpieli, za pomocą których dodatkowo się odstresujecie. Sprawdziły się one idealnie jako dodatki do świątecznych prezentów dla naszych najbliższych. Według nas kąpiel musi pachnieć, a ciało po niej być nawilżone i odprężone. To magiczna chwila przyjemności, na którą każda z nas powinna sobie pozwolić po ciężkim dniu.

PRZYGOTUJ:

1 szklankę sody oczyszczonej

0,5 szklanki kwasku cytrynowego

około 3 łyżek olejku (u nas zmieszany różany, z żurawiny arktycznej i kameliowy, ale może to być równie dobrze oliwa z oliwek czy olej kokosowy)

barwniki

olejki eteryczne

opcjonalnie suszone kwiaty

alkohol lub wodę w atomizerze

specjalne formy do kul lub silikonowe foremki do wypieków lub lodów

  • Na początku wsypujemy do miski suche składnki - sodę i kwasek.
  • Następnie odajemy po łyżce olejku pielęgnacyjnego i dobrze mieszamy - nie możemy doprowadzać do spieniania się sody, bo wtedy kule będą mniej musujące po wrzuceniu do wody. Masa powinna mieć konsystencję mokrego piasku. Jeśli jest sucha, spryskujemy ją (szybko) za każdy razem alkoholem/wodą, dokładnie mieszamy i ugniatamy..
  • Kolejny krok to dodanie dowolnego barwnika - u nas do kul lawendowych powędrował kolor fioletowy, do mango pomarańczowy, a do kul czekoladowych... łyżka naturalnego kakao.
  • Dodajemy kilka kropli olejków eterycznych (cały czas ugniatając nasz ,,piasek'' )- wszystko zależy tu od indywidualnych upodobań. Najpopularniejsze są kule lawendowe, bowiem zapach lawendy uspokaja, łagodzi skutki stresu i napięcia nerwowego oraz ułatwia zasypianie. U nas powstały także kule o zapachu czekolady, kokosu oraz ich mix.
  • Ostatnie w naszej bazie lądują suszone kwiaty i dodatki - lawenda i płatki róż, a do wersji kokosowej dorzuciłyśmy wiórki kokosowe. Można użyć także zielonej czy owocowej herbaty z dodatkami. Za każdym razem możemy stworzyć coś innego i niepowtarzalnego.
  • Ostatnim krokiem jest umieszczenie naszej mieszanki w specjalnie przeznaczonych do tego formach lub jak u nas - silikonowych foremkach do babeczek! Bardzo ważne jest tu mocne wciskanie masy, aby kule były jak najbardziej zwarte i nie kruszyły się.
  • Po 24 godzinach kule możemy spokojnie wyjąć z form - może nie są perfekcyjne, ale to nasz debiut i cieszymy się, że się nie rozsypały... Z tej ilości wyszło nam około 10 widocznych serduszek i kilka ,,babeczek''. Nasze powędrowały do folii celofanowych zawiązanych sznurkami i wstążkami a następnie do prezentów. Kule pachną obłędnie, olejki w nich zawarte pielęgnują skórę, soda ją zmiękcza, zaś kwasek znakomicie oczyszcza. Dzięki nim każda kąpiel sprawi, że łazienka na dłuższą chwilę zmieni się w nasze prywatne SPA!

A Wy próbowałyście już wykonać takie kule? Czekamy na Wasze wrażenia i rady!

Pozdrawiamy, Karolina i Justyna

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - Kliknij tutaj

Likes

Comments

Dzień dobry w poniedziałek!

Przesyłki od SheIn zdecydowanie sprawiają, że dzień może stać się piękniejszy! Jak zawsze jestem pod wrażeniem jakości ubrań. Mam Wam do pokazania jeszcze futerko, ale zrobię to na dniach. Pogoda zniechęca do wychodzenia na zewnątrz, więc postanowiłam przygotować zdjęcia do wpisu w domu. Sukienkę można nosić na wiele sposobów, zależy jaką życzycie sobie długość oraz czy ramiona wolicie zakryte / odkryte.

Sukienka - KLIK

Buty - KLIK

Pozdrawiam!

Likes

Comments

Jako że od dwóch dni nie jestem w stanie opuścić łóżka i mam sporo wolnego czasu to postanowiłam stworzyć w końcu typowo włosowy wpis dla tych z Was, które systematycznie wpadały na mojego dawnego bloga jak i dla tych całkiem nowych czytelniczek. Tematem będzie nic innego jak ulubiona i praktykowana przeze mnie przeszło od ponad trzech lat metoda pielęgnacji - olejowanie.


Co to właściwie jest ,,porowatość''?


Żaden z naszych włosów nie ma idealnie gładkiej struktury - każdy nasz kosmyk można porównać do szyszki sosny, tyle że jedna z nas posiada szyszki młode, a druga dojrzałe, które mają już mocno rozwarstwione łuski. Porowatość włosów to właśnie nic innego jak stopień rozchylenia łusek. Wyróżniamy trzy typy: włosy nisko-, średnio- i wysokoporowate.


Jak określić swoją porowatość?


Oleje, które stosujemy do olejowania naszych czupryn oprócz tego, że muszą być nierafinowane i zimnotłoczone powinny być dopasowane do naszej porowatości. Nie jest to tak trudne jakby się mogło wydawać, bo wyróżniamy trzy typy: oleje o małych, średnich i dużych cząsteczkach. Prosto więc można wywnioskować, że te o małych pasują do włosów niskoporowatych, średnie do średnich i analogicznie wysokocząsteczkowe do wysokoporowatych.

  • Włosy niskoporowate

Mają domknięte łuski, są równomiernie i gładko ułożone. Są śliskie i ,,lejące'', często bywają oporne na stylizację. Zwykle schną bardzo szybko. Jeśli wasze włosy są proste i dodatkowo nie były poddawane zabiegom chemicznym czy termicznym przez długi czas to zapewne jesteście właśnie szczęśliwymi posiadaczkami włosów niskoporowatych.

  • Włosy średnioporowate

Najczęściej spotykany typ włosów - pomiędzy dobrym a złym stane. Mogą to być włosy falowane, które nie są ani zbyt suche czy też zniszczone, ale nie są też jedną gładką taflą. Są bardziej podatne na stylizację niż typowe włosy niskoporowate, mogą także lekko reagować na wilogoć, ale nie tak jak włosy wysokoporowate.

  • Włosy wysokoporowate

Taką porowatość mają włosy suche, zniszczone, często rozjaśniane, ale i niestety... kręcone. Otwarte łuski włosów wysokoporowatych odstają, włosy te są bardzo podatne na wilgoć (puszą się). W dotyku przeważnie są szorstkie i sztywne. Potrafią bardzo długo schnąć, ale często ich zniszczone końce wysychają o wiele szybciej.


Szybki test na porowatość


Teraz pozostało nam jedynie określić naszy typ porowatości w czym pomoże nam szybki domowy test - wystarczy umieścić swój włos w szklance z wodą i poczekać około 5-10 minut. Im bardziej włos opadnie na dno tym większa jest jego porowatość. Niskoporowatki najczęściej pływają po powierdzchni lub jedynie nieznacznie się zanurzają gdyż ich zamknięte łuski nie pozwalają im nasiąknąć. Włos średnioporowaty zanurkuje do połowy, a wysoko powinien opaść na dno. Oczywiście możemy też wykonać specjalne badanie u trychologa.


Jaki olej wybrać?


Teraz pozostało nam już tylko dobrać olej odpowiedni dla naszych włosów i rozpocząć naszą przygodę z olejowaniem! Pomocna będzie dla Was ta tabelka:

Mój ulubiony olej

Aktualnie do olejowania moich wysokoporowatych, a gdzieniegdzie średnioporowatych włosów używam oleju kameliowego, który sprawdza się idealnie. To tradycyjny produkt, który w krajach dalekowschodnich uznawany jest za najlepsze lekarstwo na wiele schorzeń oraz idealny produkt pielęgnacyjny. Jest sekretem pięknych, zdrowych, lśniących i aksamitnie gładkich włosów azjatyckich kobiet. Ja często mieszam go także z moim drugim ulubieńcem - olejkiem z żurawiny arktycznej o którym wspominałam już w tym wpisie.

Najważniejszym aspektem w olejowaniu jest systematyczność i cierpliwość gdyż efekty nie pojawią się po kilku porcjach olejku nałożonego na włosy. Na własnym przykładzie wiem jednak, że naprawdę warto, bo żadne maski czy odżywki nie wpłynęły tak znacząco na kondycję moich zniszczonych i suchych włosów. Tak więc mam nadzieję, że ten post okazał się pomocny dla nowicujuszek w tym temacie, a włosomaniaczkom doda odrobiny wytrwałości.

Pozdrawiam, Karolina

Likes

Comments